"sam nie wiem, czy to dobrze czy źle"
Blondyn już dawno wszystko przygotował. Nawet nasypał herbaty do szklanek. Denerwował się niesamowicie. Pierwszy raz będzie prowadził tego typu rozmowę. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów, po czym wyjął jednego z pudełka i odpalił. Ta codzienna czynność sprawiła mu wiele problemów. Ręce, jak i każda inna część jego ciała, trzęsły się niesamowicie.-Tom! - usłyszał krzyk. Od razu zgasił papierosa. Wiedział, że z menadżerem lepiej nie zadzierać.-No i gdzie ona jest?
-Zaraz będzie. - powiedział przeciągle. - O już jest. - dodał, gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Po chwili dziewczyna siedziała na krześle pijąc gorący napój.
-Więc o co chodzi? - zapytała. Spoglądała to na Toma, to na wysokiego mężczyznę, który stał koło dredziarza.
-Mamy dla ciebie propozycję. - Powiedział blondyn. - Wiemy, że masz syna, i że chcesz go odzyskać. Pomożemy Ci w tym.
-Naprawdę?
-Słuchaj... - w tym momencie chłopak położył na stole małe pudełko i otworzył je. W opakowaniu tym znajdował się złoty pierścionek. Skromny, lecz bardzo drogi i piękny.
-Nie rozumiem...
-To transakcja. Korzyść obustronna. - ciągnął Tom. - Ty odzyskasz syna, bo będziesz miała męża, my sprzedamy więcej płyt, itp. Fanki w to uwierzą, jestem kobieciarzem, więc wkręcenie im, że się zakochałem nie będzie niczym trudnym. Potem, gdy już zaopiekujesz się synem, rozwiedziemy się. I koniec. - uśmiechnął się i wzruszył ramionami.
-Ale... sąd potem odbierze mi syna.
-Nie rozwiedziemy się od razu. Tak dla ściemy. Będziemy mieszkać w jednym domu, ale w osobnych pokojach. Udzielimy kilku wywiadów, gdzie powiemy jacy to jesteśmy zakochani itp. Urządzimy huczny ślub i wesele itd. Wiesz, musi być realistycznie. I tyle, potem będziemy wolni. Wchodzisz w to? - zapytał. Dziewczyna spojrzała na niego, potem za okno i na pierścionek, by znów skierować wzrok na blondyna. Nic nie powiedziała, tylko założyła pierścionek na rękę.
Nie wierz nigdy, kiedy mówię, że nie chcę
Nie wierz nigdy do końca i nie patrz mi na ręce
Między nami zawsze będzie trochę kłamstwa i prawdy
Ty i tak będziesz o tym wiedzieć *
Blondynka biegła ile sił w nogach przez cały dom. Nie wierzyła, że on coś takiego wymyślił.
-Gdzie Veronika? - zapytała gdy wpadła do kuchni.
-Poszła. - odparł beznamiętnie.
-Powiedz mi, że Bill zmyślił sobie, to że ty chcesz wziąć z nią ślub?
-Nie kłamał. Właśnie zaczęły się przygotowania. - powiedział z uśmiechem.
-Jesteś nienormalny, Tom! Czy ty wiesz co wymyśliłeś!
-To nic takiego. Eliza, ja wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale dzięki temu ona odzyska syna a ja zyskam więcej zer na kącie.
-Dla ciebie liczą się tylko pieniądze?
-Szczerze? - dziewczyna przytaknęła. - Tak, bo co innego miałoby się w życiu liczyć?
-Miłość. - dobiegł ich z korytarza głos czarnowłosego.
-Z byka spadłeś! Dalej wierz w te swoje głupoty! Ja zamierzam zarabiać. - powiedział opuszczając pomieszczenie.
-On zwariował... - oznajmiła blondynka, siadając na krześle.
liczy się kasa
zielony kolor podnieca mnie
liczy się kasa
sam nie wiem, czy to dobrze czy źle
liczy się kasa**
****
Czarnowłosy chłopak ukrył twarz w dłoniach. Nie wierzył, że jego siostra posunie się do takich kroków. Wiedział, że zależy jej na synu, on także chciał walczyć o siostrzeńca, ale nie takimi metodami!
-Oszalałaś... -wyszeptał. Nie był w stanie mówić. Po tym co usłyszał od swojej siostry, już chyba nic nie mogło go zaskoczyć.
-Nie. Peter, zrozum. Dzięki temu odzyskam Lexa. Pomiędzy mną a Tomem nigdy do niczego nie dojdzie.
-Sam powiedział, że jest kobieciarzem!
-Ale ja nie pozwolę mu się tknąć, rozumiesz!
-Ojczymowi też nie pozwoliłaś i... - Plask. Doskonale wiedział o tym, że zasłużył, ale on się po prostu o nią martwił. Po chwili słyszał tylko trzaśnięcie drzwi. Nienawidził gdy wychodziła w takim stanie.
Ona zmierzała pod most. Marzyła by spotkać Kurza. Tak, w tej chwili potrzebowała narkotyków. Zatrzymała się. Ciągnęło ją niesamowicie, ale wiedziała, że nie może sobie na to pozwolić. Odwróciła się i ruszyła w przeciwnym kierunku, lecz co chwila odwracała się by spojrzeć, czy przypadkiem za nią nie idzie, niestety to była złudna nadzieja.
-Chciałbym, żeby to wszystko nigdy się nie wydarzyło. - szepnęła, łapiąc lecący z nieba płatek śniegu. Tak bardzo kochała zimę, choć tak dawno nie korzystała z jej uroków.
Na placu zabaw kilkoro dzieci lepiło razem ze swoimi rodzicami bałwany. Wyobraziła sobie siebie i swojego syna. Tak, teraz była pewna, że dobrze zrobiła przyjmując propozycję Toma.
-Kiedyś i my tak będziemy się bawić, synku. - szepnęła i opuściła plac.
___
*Myslovitz - "Sekrety i kłamstwa"
**Ich Troje - "Jastrzębia profil"
13 komentarzy:
~schwelgerei.
na prawdę ślicznie.
myslovitz. <3
czego ty jeszcze słuchasz ^^?
Coś mi mówi, że to będzie zły pomysł. Ciekawe dlaczego>
Kocham :*
U mnie odc.4...przepraszam ze teraz informuje,ale zgubilam karteczke z adresami blogow :)
U mnie 5 :* :)
U mnie 6. :)
u mnie 7 :)
u mnie 8 ;)
Zaczelam pisac drugie opowiadanie ;] i ukazal sie odc.1
Tom to dupek, a Ver jest naiwna O.o
ale i tak Cię uwielbiam. bo piszesz naprawdę super :)
przepraszam za długą nieobecność.
bzii ;*
Anioł powrócił. Zapraszam na VI rozdział.
M.N
U mnie 9.Przepraszam ze dopiero teraz informuje :)
u mnie 10 ;* przenies sie na Oneta xD
U mnie 11 ;* Jeśli mam informować o odcinkach, proszę o wpisanie się do "listy czytelników" w menu bloga :)
Prześlij komentarz