5 lip 2008

Odcinek 17

"sam nie wiem, czy to dobrze czy źle"

Blondyn już dawno wszystko przygotował. Nawet nasypał herbaty do szklanek. Denerwował się niesamowicie. Pierwszy raz będzie prowadził tego typu rozmowę. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów, po czym wyjął jednego z pudełka i odpalił. Ta codzienna czynność sprawiła mu wiele problemów. Ręce, jak i każda inna część jego ciała, trzęsły się niesamowicie.
-Tom! - usłyszał krzyk. Od razu zgasił papierosa. Wiedział, że z menadżerem lepiej nie zadzierać.-No i gdzie ona jest?
-Zaraz będzie. - powiedział przeciągle. - O już jest. - dodał, gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Po chwili dziewczyna siedziała na krześle pijąc gorący napój.
-Więc o co chodzi? - zapytała. Spoglądała to na Toma, to na wysokiego mężczyznę, który stał koło dredziarza.
-Mamy dla ciebie propozycję. - Powiedział blondyn. - Wiemy, że masz syna, i że chcesz go odzyskać. Pomożemy Ci w tym.
-Naprawdę?
-Słuchaj... - w tym momencie chłopak położył na stole małe pudełko i otworzył je. W opakowaniu tym znajdował się złoty pierścionek. Skromny, lecz bardzo drogi i piękny.
-Nie rozumiem...
-To transakcja. Korzyść obustronna. - ciągnął Tom. - Ty odzyskasz syna, bo będziesz miała męża, my sprzedamy więcej płyt, itp. Fanki w to uwierzą, jestem kobieciarzem, więc wkręcenie im, że się zakochałem nie będzie niczym trudnym. Potem, gdy już zaopiekujesz się synem, rozwiedziemy się. I koniec. - uśmiechnął się i wzruszył ramionami.
-Ale... sąd potem odbierze mi syna.
-Nie rozwiedziemy się od razu. Tak dla ściemy. Będziemy mieszkać w jednym domu, ale w osobnych pokojach. Udzielimy kilku wywiadów, gdzie powiemy jacy to jesteśmy zakochani itp. Urządzimy huczny ślub i wesele itd. Wiesz, musi być realistycznie. I tyle, potem będziemy wolni. Wchodzisz w to? - zapytał. Dziewczyna spojrzała na niego, potem za okno i na pierścionek, by znów skierować wzrok na blondyna. Nic nie powiedziała, tylko założyła pierścionek na rękę.

Nie wierz nigdy, kiedy mówię, że nie chcę
Nie wierz nigdy do końca i nie patrz mi na ręce
Między nami zawsze będzie trochę kłamstwa i prawdy
Ty i tak będziesz o tym wiedzieć *

Blondynka biegła ile sił w nogach przez cały dom. Nie wierzyła, że on coś takiego wymyślił.
-Gdzie Veronika? - zapytała gdy wpadła do kuchni.
-Poszła. - odparł beznamiętnie.
-Powiedz mi, że Bill zmyślił sobie, to że ty chcesz wziąć z nią ślub?
-Nie kłamał. Właśnie zaczęły się przygotowania. - powiedział z uśmiechem.
-Jesteś nienormalny, Tom! Czy ty wiesz co wymyśliłeś!
-To nic takiego. Eliza, ja wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale dzięki temu ona odzyska syna a ja zyskam więcej zer na kącie.
-Dla ciebie liczą się tylko pieniądze?
-Szczerze? - dziewczyna przytaknęła. - Tak, bo co innego miałoby się w życiu liczyć?
-Miłość. - dobiegł ich z korytarza głos czarnowłosego.
-Z byka spadłeś! Dalej wierz w te swoje głupoty! Ja zamierzam zarabiać. - powiedział opuszczając pomieszczenie.
-On zwariował... - oznajmiła blondynka, siadając na krześle.


liczy się kasa
zielony kolor podnieca mnie
liczy się kasa
sam nie wiem, czy to dobrze czy źle
liczy się kasa**


****
Czarnowłosy chłopak ukrył twarz w dłoniach. Nie wierzył, że jego siostra posunie się do takich kroków. Wiedział, że zależy jej na synu, on także chciał walczyć o siostrzeńca, ale nie takimi metodami!
-Oszalałaś... -wyszeptał. Nie był w stanie mówić. Po tym co usłyszał od swojej siostry, już chyba nic nie mogło go zaskoczyć.
-Nie. Peter, zrozum. Dzięki temu odzyskam Lexa. Pomiędzy mną a Tomem nigdy do niczego nie dojdzie.
-Sam powiedział, że jest kobieciarzem!
-Ale ja nie pozwolę mu się tknąć, rozumiesz!
-Ojczymowi też nie pozwoliłaś i... - Plask. Doskonale wiedział o tym, że zasłużył, ale on się po prostu o nią martwił. Po chwili słyszał tylko trzaśnięcie drzwi. Nienawidził gdy wychodziła w takim stanie.
Ona zmierzała pod most. Marzyła by spotkać Kurza. Tak, w tej chwili potrzebowała narkotyków. Zatrzymała się. Ciągnęło ją niesamowicie, ale wiedziała, że nie może sobie na to pozwolić. Odwróciła się i ruszyła w przeciwnym kierunku, lecz co chwila odwracała się by spojrzeć, czy przypadkiem za nią nie idzie, niestety to była złudna nadzieja.
-Chciałbym, żeby to wszystko nigdy się nie wydarzyło. - szepnęła, łapiąc lecący z nieba płatek śniegu. Tak bardzo kochała zimę, choć tak dawno nie korzystała z jej uroków.
Na placu zabaw kilkoro dzieci lepiło razem ze swoimi rodzicami bałwany. Wyobraziła sobie siebie i swojego syna. Tak, teraz była pewna, że dobrze zrobiła przyjmując propozycję Toma.
-Kiedyś i my tak będziemy się bawić, synku. - szepnęła i opuściła plac.

___
*Myslovitz - "Sekrety i kłamstwa"
**Ich Troje - "Jastrzębia profil"

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

~schwelgerei.

na prawdę ślicznie.

myslovitz. <3

czego ty jeszcze słuchasz ^^?

Anonimowy pisze...

Coś mi mówi, że to będzie zły pomysł. Ciekawe dlaczego>

Kocham :*

Anonimowy pisze...

U mnie odc.4...przepraszam ze teraz informuje,ale zgubilam karteczke z adresami blogow :)

Anonimowy pisze...

U mnie 5 :* :)

Anonimowy pisze...

U mnie 6. :)

Anonimowy pisze...

u mnie 7 :)

Anonimowy pisze...

u mnie 8 ;)

Anonimowy pisze...

Zaczelam pisac drugie opowiadanie ;] i ukazal sie odc.1

Anonimowy pisze...

Tom to dupek, a Ver jest naiwna O.o
ale i tak Cię uwielbiam. bo piszesz naprawdę super :)
przepraszam za długą nieobecność.
bzii ;*

Anonimowy pisze...

Anioł powrócił. Zapraszam na VI rozdział.
M.N

Anonimowy pisze...

U mnie 9.Przepraszam ze dopiero teraz informuje :)

Anonimowy pisze...

u mnie 10 ;* przenies sie na Oneta xD

Anonimowy pisze...

U mnie 11 ;* Jeśli mam informować o odcinkach, proszę o wpisanie się do "listy czytelników" w menu bloga :)