8 mar 2008

Odcinek 8

Pisane przy Zbigniew Hołdys – „Stalker" -->posłuchaj<--

Kocham ten fragment, który jest umieszczony w tym odcinku.

Przepraszam, że długo nie pisałam, ale wypaliło mnie opowiadanie na konkurs o narkomani. Mówię wam cudne, ale niestety nie mogę go nigdzie umieścić. Jeżeli chcesz przeczytać, to na dole w ramce „autor kiczu” jest e-mail. Napisz, a ja na pewno prześlę :D

„Zamienię Cię O-o-o, w koraliki, które zawsze mam.”

Po cichu otworzyła drzwi do mieszkania. Nie ściągnęła butów, ani kurtki prawie, że biegiem pobiegła do pokoju. Dopiero tam pozbyła się okrycia. Sekundę po tym jak powiesiła katanę na oparciu łóżka, usłyszała trzaskanie drzwi do pomieszczenia, w którym się znajdowała. Zamknęła oczy, całkowicie zdając sobie sprawę, kto wszedł do pokoju. Do jej uszu dochodził dźwięk jego ciężkiego oddechu, czuła okropną woń alkoholu. Odwróciła się w jego stronę i spojrzała w twarz ojczymowi. Wiedziała, co się stanie, była z tym sama tak jak zawsze. Tyle, że teraz miała przewagę w postaci scyzoryka w kieszeni. Dla niepoznaki obydwie dłonie wsunęła do kieszeni.

-Ty dziwko! – Usłyszała pierwszy zarzut. – Z kim dziś się puszczałaś! Ja ci dam! – Wrzasnął ledwo trzymając się na nogach. Podszedł do niej z ręka podniesioną do góry. Mimowolnie zamknęła oczy, a po chwili od wpływem uderzenia upadła na podłogę. Poczuła w ustach smak krwi, dotknęła ręką ust, które zostały rozcięte. Podniosła głowę i spojrzała na mężczyznę. Znów zamachnął się by ją uderzyć. Skuliła się. Uderzenia spadały na nią, co chwila. Zakryła rękoma głowę. Leżała na podłodze. Ojczym Veroniki widząc, że nic nie zyska bijąc ją dłońmi, zaczął ją kopać, coraz mocniej. Dziewczyna zwijała się z bólu, po podłodze płynęła krew z popękanych strupów. Pomimo cierpienia czarnowłosa nie płakała, nie krzyczała. Wszystkie ciosy przyjmowała w ciszy zagryzając coraz mocniej wargi.

Wreszcie drzwi do pokoju się otworzyły. Peter rzucił się na ojczyma. Czy mężczyzna był od niego silniejszy, nawet pod wpływem alkoholu, skoro brat Ver został pokonany? Nie... Rodzeństwo paraliżował strach. Ojczym ich był byłym więźniem, który siedział 20 lat z morderstwo. W sumie cieszyli się, że jeszcze żyją.

Czarnowłosy stawiał opór, a jego opiekun tego nie lubił, dlatego po chwili zrezygnował i trzaskając drzwiami wyszedł z pokoju, a następnie z mieszkania. Chłopak podbiegł do ciągle leżącej na podłodze siostry.

-Veronika... –Szepnął. Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na brata. Ostatkami sił wtuliła się w niego. Po jej policzkach dopiero teraz popłynęły łzy, wcześniej nie pozwoliła sobie na to, nie mogła mu dać tej satysfakcji, że ją złamał, że szlocha przez niego. – Ci... – Głaskał ją delikatnie po głowie. Nie mógł znieść jej cierpienia. Była dla niego wszystkim.

„Czarna plama
zamknięta droga
nie ma wyjścia
ślepy zaułek
smak krwi

alkoholu łyk
i odlot....
potem wrzazg, płacz
po raz kolejny
nie wiedzieć, czemu
poszła krew z nosa
limo od okiem nabite
codziennie inny kolor
zielony, purpurowy
zniknąć nie zdarzy
w ruch znowu pójda pięści
i słowa
"Ty kurwo!"*

-Możesz iść? Musimy stąd iść. Chociaż na chwilę. – Szepnął. Ona kiwnęła tylko głową i z jego pomocą podniosła się z podłogi.

-Tylko się umyję. Nie wyjdę taka, nikt nie może wiedzieć... Nikt. – Mówiła szeptem. Peter przytaknął jej. Gdy ona poszła pod prysznic on poszukał jej czystych ubrań. Wszedł do łazienki jakby nigdy nic. Ona nie wstydziła się jego, a on jej. To było takie... Niesamowite. To, że nie czuła wstydu w jego obecności nie znaczy, że on to wykorzystywał. Ufali sobie, żadne z nich nie chciało go zburzyć, bo żadne drugi raz nie potrafi zaufać.

„Zamienię Cię O-o-o,
w koraliki, które zawsze mam.
I nie bój się O-o-o,
nie zostawię cię w ciemnościach złych.”**

Uśmiechnęła się do niego blado. Jej twarz była posiniaczona, a wargi rozcięte w kilku miejscach. Znaki dzisiejszego zajścia znajdowały się nie tylko na jej twarzy, ale także na plecach, brzuchu, nogach i rękach.

-Zaprowadzę cię do miejsca, które dziś odkryłem, spodoba ci się tam. – Powiedział.

-Chce najpierw iść pod nasz most. Mam ochotę zrobić graffiti. – Oznajmiła, wkładając spray do plecaka.

Z uśmiechem szła po zatłoczonej ulicy. Nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy się z Peterem. Wiedziała, jak mu to powie. Już dawno ułożyła sobie tę regułkę.

-Poczekaj tu. Wiesz, wolę iść sama. Nie chcę, żeby sobie pomyślał, że potrzebuję przyzwoitki. – Wchodząc do budynku odwróciła się do kuzyna – trzymaj kciuki – szepnęła i znikneła za drzwiami. Im bliżej była drzwi do mieszkania Bann`ów tym szybciej biło jej serce. Bała się, że w końcu ono nie wytrzyma i pęknie, albo się zatrzyma. Nie spodziewała się, że tak będzie się tym przejmować, to miała być zwykła rozmowa. Przełknęła ślinę i zapukała. Czekała chwilę, lecz nikt nie otworzył jej drzwi. Zrezygnowana, smutna zeszła na dół. Bała się, że już nigdy nie znajdzie w sobie odwagi, na to by powiedzieć mu, co czuje.

„Nie skarżę się, bo, po co i tak nie mam, gdzie, ·
Choć noce mijają mi jak ciężki sen, jak słaby film
A potem przychodzi dzień by przypomnieć mi, że
Wszystko, co teraz mam to tylko sen…
Tak pusto tu bez Ciebie, aż brakuje słów
Sam nie wiem, co napadło mnie
Kolejny raz zraniłem Cię
Pamiętam jak trzasnęły drzwi i odechciało się żyć
A to, co zostało mi to w gardle łzy
Gdzie jesteś dziś, gdzie Ciebie szukać mam
Którędy iść, nie chcę być dłużej sam, gdzie jesteś dziś
Z Tobą odkryłem świat z nikim nie będzie tak”***

-Co się stało? – zapytał Tom widząc, że Eliza już wyszła z budynku.

-Nie było nikogo.

-Potem przyjdziemy. – oznajmił.

-Nie wiem czy będę miała odwagę. – powiedziała wtulając się w niego.

-Będziesz, już ja się o to postaram.

------------------------------ende--------------------------------

*Fragment mojego wiersza pod tytułem „Ona”.

**Zbigniew Hołdys – „Stalker"

*** Szymon Wydra – “Gdzie jesteś dziś?”

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

jak ty ślicznie piszesz :) Po prostu aż się tak troszkę smutno zrobiło. Veronika jest cholernie silna. nie poddaje sie mimo tego że jej świat się cały czas wali. Dlatego ją lobię :)
Czekam na nowy rozdział!
Całuje :*

Anonimowy pisze...

No sumutna część, zostać tak pobita, ale to dobrze że ma takiego czułego brata ;].Czekam na kolejną część.
Pozdrawiam. x**