30 gru 2008

Odcinek 21: "Kolorowe kredki kiedy je poporszę namalują wszystko to co chcę."

Chciałam, aby ten odcinek był jak najbardziej radosny. Taki jeszcze trochę świąteczny. Uśmiechałam się pisząc go, sprawił mi wiele radości. Myślę, że i wam się spodoba, tak jak mi. Choć nie wnosi wiele do całości, to jednak jest takim radosnym przerywnikiem.
Szczęśliwego 2009!


Po raz kolejny zajrzała do kołyski. Ostatnie dni były dla niej najpiękniejszymi w całym jej życiu.
Pogłaskała chłopca po głowie i wróciła do czytania książki. Teraz spędzała tak każdą noc. Tak bardzo tego chciała, tak bardzo za tym tęskniła, choć nigdy nie spełniała tak chwil. Uśmiechnęła się sama do siebie i znów odłożyła lekturę. Zgasiła lampkę i zamknęła oczy, opierając głowę na zagłówku fotela. Myślała o tym wszystkim co wydarzyło się ostatnio. Jej życie zmieniło się z dnia na dzień. Jednego dnia był przy niej Kurz, następnego miała już męża a niedługo potem tuliła syna. Kilka nie do końca szczęśliwych chwil złożyło się na jedną, tą o której tyle czasu marzyła. Teraz nie odrywała oczu od Lexa, była przy nim cały czas. Ciągle bała się,że to sen, że się obudzi i wszystko zniknie , że ktoś odbierze jej dziecko.
Drzwi uchyliły się i ktoś prawie bezszelestnie. Postać przemknęła przez pomieszczenie, manewrując między krzesłami i innymi meblami. Po chwili dziewczyna poczuła na swoim ramieniu lodowatą dłoń.
-Usnął? - usłyszała szept męża.
-Przed chwilą. - Odparła odwracając się w stronę chłopaka. - Jak się udała trasa?
-Bardzo dobrze. Hale były wypełnione po brzegi. - Dodał po chwili uśmiechając się. Nachylił się nad kołyską i spojrzał na chłopca. Uśmiechnął się pod nosem widząc jak śpi z otwartymi ustami. - Jest śliczny. - Sam był zdziwiony swoją reakcją. Nie lubił dzieci, ale ten chłopiec wywarł na niego olbrzymi wpływ.
-Tak... mój kochany synek. - Pogłaskała chłopca po głowie. -Dziękuję. - Wyszeptała gdy Tom opuszczał pomieszczenie.
-Nie masz za co.
-Mam. Gdyby nie ty, nie było by mnie przy nim. - On uśmiechnął się tylko do siebie po czym wyszedł.

Jakiś czas długo później.

Siedziała wygodnie w fotelu popijając gorące kakao. Obok niej na podłodze siedział mały blondynek i zawzięcie malował. Nie tylko po kartce, z wielkim upodobaniem i pasją mazał po panelach. Ciemnowłosa uśmiechnęła się pobłażliwie. Jeszcze kilka dni temu krzyczałaby na swojego syna, lecz Tom wyperswadował jej to w bardzo interesujący sposób. Gdy mały Lex znów podczas przypływu weny zdewaluował fragment podłogi, Veronika natychmiast zaczęła go pouczać, że tak nie wolno. Blondy natomiast oznajmił chłopcu, że może malować gdzie chce, nawet na suficie jak dosięgnie. Gdy ciemnooka spojrzała na niego karcąco, odrzekł:"Ja płacę, ja wymagam." A żeby już całkowicie skołować żonę usiadł koło Alexsandra, wziął jedną z kredek i sam zaczął malować po podłodze.
Drzwi frontowe otworzyły się. Blondynek szybko porzucił swoje zabawki i pobiegł do przedpokoju. Z krzykiem radości zaatakował gościa. Ver nie zdążyła się podnieść, gdy do pokoju wszedł Tom z Lexem uwieszonym u jego szyi. Dziewczyna ze śmiechu schowała twarz w dłoniach.
-Lex... - wyszeptała cicho, po czym wybuchła śmiechem.
-Słonko daj mi się rozebrać! - Powiedział Tom uśmiechając się od ucha do ucha. Ucałował chłopca w czółko i postawił na podłodze.
-Cześć. - Usłyszeli głos za ściany, a po chwili w drzwiach pojawił się Bill.
-Hej. To może ja zrobię gorącego kakao. - Przywitała się Veronika i udała się do kuchni.
-No, mogłabyś. Zimno jak cholera. - Oznajmił gitarzysta. Bliźniacy rozsiadli się wygodnie w fotelach tuż przy kominku. - Widzę, że znów zrobiłeś mozaikę na podłodze. - Blondyn uśmiechnął się, a czarnowłosy wybuchnął śmiechem. Wstał i wziął chłopca na ręce.
-Chcesz zobaczyć, co dla ciebie kupili ci Twoi źli wujkowie? -Chłopczyk uśmiechnął się, a jego oczy błyszczały z radości. Uwielbiał dostawać prezenty. - Tom, przyniesiesz?
-Rozpuścicie mi syna! - krzyknęła z kuchni Ver.
-Cicho! - Uciszyli ją razem bliźniacy zanosząc się śmiechem. Kochali sprawiać innym przyjemność, a odkąd mały był z nimi, to jego najchętniej obdarowywali prezentami. Chłopczyk potrafił się cieszyć nawet z najmniejszego drobiazgu. - Zatem...wujek Tom, na złość mamie, kupił Ci mazaki, które dobrze malują po drewnie i nie można ich zmyć. - Powiedział śmiejąc się do rozpuku Bill. Chłopiec już dalej nie słuchał. Wyrwał pudełko czarnowłosemu i pobiegł po kartki.
-Majuj. - Powiedział kładąc przed wokalistą przybory.
-Sam? O nie... ja się boję. - Zażartował Bill, chowając twarz w dłoniach i udając, że płacze.
-Nie płać... pomode. - Odparł Lex głaszcząc czarnowłosego. - I wujek Tom tedz pomodze. - Dodał ciągnąc blondyna w stronę młodszego Kaulitz`a.
-Mama, majuj! - Krzyknął, wciskając Veronice kredkę do ręki, gdy ta tylko się pojawiła w salonie.
-Zaraz, tylko położę szklanki na stole, dobrze? - Chłopiec szczęśliwy przytaknął i powrócił do malowania.

Kolorowe kredki w pudełeczku noszę
Kolorowe kredki bardzo lubią mnie
Kolorowe kredki kiedy je poproszę namalują wszystko to co chce

Namalują domek i na płocie kota
i wesołe słonko na pochmurne dni
a gdy w kosmos lecieć przyjdzie mi ochota
prawdziwą rakietę namalują mi*

-No dobra smyku, późno już i wujkowie na pewno chcą odpocząć. Idziemy spać.
-Nie...
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie! - powiedział chłopiec, po czym się rozpłakał. Veronika zamknęła tylko oczy, myślała, że zaraz eksploduje.
-Po kim ty jesteś taki uparty. - Powiedziała, kręcąc głową z niedowierzaniem.
-Po tobie. - Odparł Tom. - Ja go uśpię. - Dodał już ciszej. Złapał chłopaka w pasie, po czym posadził na barana. - Wrrr... Jedziemy się umyć a potem spać... Brum brum... - wyleciał z pokoju udając samochód.

Mydło wszystko umyje, nawet uszy i szyję
Mydło, mydło pachnące jak kwiatki na łące

Mydło lubi kąpiele, kiedy woda gorąca
Skacząc z ręki do ręki, złapie czasem zająca
Lubi bawić się w berka, z gąbką chętnie gra w klasy
I do wspólnej zabawy wciąga wszystkie brudasy. **

-Tom bardzo polubił Lexa. - Powiedział Bill, gdy blondyni znikli za drzwiami łazienki.
-Chyba każdy kto spędził z nim pięć minut go lubi.
-Nie boisz się, że mały za bardzo się do niego przywiąże?
-Równie dobrze może za bardzo przywiązać się do ciebie.
-Prawda. Ale wiesz, że dużo ryzykujesz?
-Wiem, ale przecież nie zerwiemy kontaktu po rozwodzie. Nawet jeżeli to kiedyś zapomni a ja będę go miała przy sobie. Nie będzie się musiał wychowywać w domu dziecka.
-A jeżeli Tom ze względu na Lexa nie będzie ci chciał dać rozwodu?
-Zrobię wszystko dla mojego syna.
-Poświęcisz nawet miłość?
-Miłość do Lexa jest większa niż miłość do jakiegokolwiek mężczyzny.

____
*Chyba nie muszę opisywać, co? ;>
**"Mydło" Fasolek. Przypomina mi się podst. ;]

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

twój oceniający został zmieniony. Niestety nie wiem, kiedy oceni go Wiki, bo ja również wyjeżdżam na tydzień, przepraszam za utrudnienia!